poniedziałek, 2 lutego 2015

CHAPTER 19: I don’t care what people say when we’re together... You know I wanna be the one who hold you when you sleep...

-Proszę bardzo.- Zayn stanął nade mną i wręczył mi wypchaną teczkę. Od kilku dni domagałam się, żeby pokazał mi swoje rysunki. Najpierw nazwał mnie uparciuchem, potem próbował się obrazić, ale ostatecznie skapitulował. Usiadł koło mnie na parapecie obok klasy od angielskiego i obserwował, jak otworzyłam teczkę i wytrzeszczyłam oczy. "To... jest... jedno... wielkie..."
-Wow.- wykrztusiłam.- Zayn, ty naprawdę musisz coś z tym zrobić! Idź do szkoły plastycznej, na malarstwo, grafikę, to się nie może zmarnować! O, albo na architekturę, połączysz matmę z plastyką!- przeglądałam kolejne szkice, nie mogąc wyjść z podziwu nad jego talentem. Portrety, graffiti, jakieś krajobrazy... Wszystko rysowane ołówkiem lub węglem. A na końcu teczki... ja. Narysował mnie chyba w każdej możliwej pozie, jak czytam, siedzę w ławce obok niego, stoję przed szkolną szafką, deklamuję coś na scenie naszego kółka teatralnego, wrzucam piłkę do kosza.
-Kiedy ty miałeś czas, żeby to wszystko narysować?- zapytałam oczarowana szkicami. Wzruszył ramionami.
-W domu. Zapamiętywałem coś i w pokoju wyciągałem kartkę, ołówek i rysowałem. Rzadko to robię z natury.
-Długo ci to zajmuje?- uniosłam wyżej rysunek przedstawiający nocny widok z jakiegoś dachu lub balkonu. Dziwne, ale nawet samym węglem udało się mu pokazać rozjaśnione okna, latarnie uliczne i zarysy budynków tak, że wyglądało to bardziej jak fotografia, nie szkic.- To jest wspaniałe.
-Ten rysunek akurat był pracochłonny.- zaśmiał się cicho.- Chcesz go zatrzymać?
-Mogę, naprawdę?- ucieszyłam się. Ze wszystkich prac ten podobał mi się najbardziej. Nie licząc miliona ujęć mojej twarzy.
-Jasne, że...- nie dokończył, bo z tej radości mocno go przytuliłam.
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
-Spokojnie.- roześmiał się.- Przez ciebie stracę opinię niedostępnego bad boya.
-To dobrze, nigdy mi się ona nie podobała.- puściłam mu oczko i wróciłam do oglądania prac.
-Chodź już, można wchodzić do klasy.- wstałam z parapetu i podtrzymując teczkę, weszłam do sali. Kilka osób już siedziało na swoich miejscach lub dyskutowało o czymś w grupkach przy ławkach. Jednak widziałam, że na nasz widok zaczęli bardziej ożywioną rozmowę. "Mogę się założyć, że ja i Zayn budzimy teraz sensację w naszej budzie..." Usiadłam na swoim miejscu, a Zayn wskoczył na ławkę. Wyjął zeszyt i zaczął go niedbale przeglądać.
-No nie wierzę!- udałam zaskoczenie.- Pan Malik z własnej nieprzymuszonej woli sięga po notatki! Czy to koniec świata?- otworzyłam szeroko usta, rozglądając się zszokowana po całej klasie.
-Spadaj!- prychnął i pacnął mnie tym zeszytem po głowie. Zaraz oddałam mu trzymaną kartką.- Nie! Zabiłaś mnie tym mega ciężkim papierem!- zawołał, łapiąc się za "bolące" miejsce. Zaraz wybuchnęliśmy śmiechem, znów zwracając na siebie uwagę całej klasy i profesora Hollinsa, który akurat wszedł do sali.
-Widzę, że się doskonale bawicie.- stwierdził sarkastycznie. Zagryzłam usta, prostując się w ławce. Zayn usiadł na krześle i podniósł z podłogi zeszyt.- Panie Malik, panno Sorset, może zachowacie trochę tej energii na próbę po południu? Uwierzcie mi, na te zajęcia będziecie potrzebować masę sił. A jeśli chodzi o ogół klasy...- zawiesił głos, patrząc na resztę.- Jak wiecie, na koniec roku szykujemy przedstawienie, spektakl teatralny. Ta dwójka...- znów na nas wskazał.-... jest na zajęciach za karę, ale do inscenizacji będziemy potrzebować znacznie więcej aktorów. Dlatego zachęcam wszystkich, by przyszli dziś na szesnastą do audytorium i zgłosili się. Wybierzemy najlepszych na statystów lub tancerzy. Wystawiamy bowiem musical.- wszyscy naraz zaczęli mówić, jedni przez drugich. Widocznie musical u Hollinsa to było coś nadzwyczajnego.
-Jaki tytuł musicalu?- zapytała zaciekawiona Scarlett. Nawet nie zauważyłam, kiedy przyszła.
-Dowiecie się na próbie. Jeśli przyjdziecie. Sorset, Malik.- znów podnieśliśmy jednocześnie głowy.- W nagrodę to wy otrzymacie główne role.
Opadła mi szczęka. Zaynowi chyba też. I to dosłownie.





-Nie chce mi się...- marudziłem przez całą drogę do auli. Jen wzruszyła ramionami.
-Weź nic nie mów. To nie ty zbłaźnisz się w głównej roli przed całą szkołą.- jęknęła.
-Przecież nie boisz się występować.- zauważyłem, otwierając przed nią drzwi.
-Niby tak.- westchnęła.- Ale mimo wszystko... Stresuję się.
-Spoko. Na razie to tylko próby. A gdzie Zayn?- zmieniłem temat.
-Pali. Nie wytrzymał, żeby nie zapalić przed, uwaga, cytuję, "tą porąbaną, powaloną szopką".- nawet nieźle udawała głos Malika.- A Harry'ego gdzie zgubiłeś?
-Gdzieś tu się pałęta...- mój kumpel wyrósł jak jakaś ekspresowa roślinka tuż przed nami.
-Witaj, piękna. Tęskniłaś?- uchyliła się od jego uścisku.
-Cześć.- nagle coś przykuło jej uwagę.- O rany, Danielle?!- pisnęła i już jej nie było.
-Bo ze mną to się nie przywitasz?- prychnąłem pod nosem.
-Cześć, Horan.
-Siema, Styles.- odpowiedziałem z westchnieniem, obserwując jak on gapi się nachalnie na Jenny.- Stary, lepiej przestań.
-Co przestać?- popatrzył na mnie jak na debila. "Kto tu jest debilem, Harry?"
-Przestać pożerać wzrokiem Jennifer, bo Zayn ci połamie to i owo.
-A jakie niby on ma do niej prawa.- zakpił, wracając do niej spojrzeniem. "Cholera, albo się zabujał, albo jeszcze nie odpuścił tego zaliczenia... Tylko, że Jen nie nadaje się na taki łatwy cel."
-A takie jak każdy facet do swojej dziewczyny.- odparłem i za chwilę zostałem przygwożdżony do ściany. "Auć."
-Coś ty powiedział?!- syknął przez zęby Hazz.
-To, co słyszałeś.- warknąłem.- Są razem. Od dwóch tygodni.- puścił moją koszulkę, której brzeg miażdżył w pięściach i odsunął się o krok.
-Czemu mi nie powiedziałeś?- patrzył na mnie, jakbym mu pół rodziny wymordował łopatą.
-A po co ci to wiedzieć?- odpaliłem.- To ich sprawy. A ty nie masz do Jenny żadnych praw. Nie wiem, co zamierzasz, ale ci się to nie uda. Ja ci na to nie pozwolę. Nie pozwolę, żebyś ją skrzywdził.
-No, brawo!- parsknął śmiechem.- Panna Sorset doczekała się dwóch obrońców. Zobaczymy, czy dalej będzie taka harda, gdy nie będzie przy niej żadnego...- nie czekając na moją reakcję, odsunął się i stanął pod ścianą po przeciwnej stronie sceny.
-Dobrze, proszę wszystkich o uwagę!- profesor Hollins wyszedł na środek.- Cieszę się, że zgłosiło się tak dużo osób. W głównych rolach obsadzę stałych bywalców kółka teatralnego. Przynajmniej wiem, na jakim poziomie grają. Reszta załapie się na rólki epizodyczne, statystów i tak dalej. Uprzedziłem, że jest to musical. Oprócz zwykłych kwestii wypowiadanych, będziecie musieli opanować też piosenki, ale w tym pomoże nam pani Montange, nauczycielka muzyki. Dwójkę głównych bohaterów zagrają Jennifer Sorset i Zayn Malik. Szóstką pozostałych głównych postaci będą... Anna Dehaigh, Jessica Simmons, Caitlyn Harmon, Niall Horan, Harry Styles i Louis Tominson.- WOW! Mam jedną z głównych ról?! Fuck, hell yeah! Ale fajnie! Zaraz jednak coś mi w mózgu zaskoczyło. "Harry, Jess i Caitlyn... Niedobrze. Oni na jednej scenie przeciwko Jen i Zaynowi... Szykuje się bomba..."
-Widzę, że są państwo podekscytowani, to dobrze.- kątem oka zauważyłem Jen i Zayna, stojących razem blisko profesora. "Jak Zayn zareagował na wieść o obsadzie?"- Główni aktorzy mogą dziś odebrać scenariusze i iść do domu, czy gdzie tam chcą, reszta zostaje na przesłuchaniu. Dodam tylko...- zawiesił głos i tajemniczo się uśmiechnął.- Dodam tylko, że musical, który wystawiamy jest jednym z najbardziej kultowych i przypomina mi czasy mojej młodości. I nie, nie chodzi o "Nędzników".- cholera, Hollins umie żartować? Profesor wziął głęboki wdech.- Wystawiamy "Grease".





-Czego ty, do diabła, nie rozumiesz?- zirytowany patrzyłem na Gregory'ego, który znudzonym wzrokiem wpatrywał się w rozliczenie. Dragi sprzedane, zyski wzrosły, forsy po pachy, a ten kretyn nie chce mi oddać jednej drobnej przysługi.
-W zasadzie wszystkiego, Harry. Czego ty właściwie ode mnie oczekujesz? Przecież ci wypłaciłem forsę. Nic więcej ode mnie nie dostaniesz.
-Nawet dokładnie ci nie wytłumaczyłem, o co chodzi, a ty już powiedziałeś nie!- wrzasnąłem, nie zwracając uwagi na zły humor szefa.
-Styles, nie pozwalaj sobie.- Gregory zmrużył oczy, ale nie podnosił głosu. Zamiast tego zawołał swojego goryla, który zawsze stał przy drzwiach biura i powiedział mu coś po cichu. "Zaraz mnie, cholera, wywali!" pomyślałem na maksa wkurwiony. Ku mojemu zdumieniu, napakowany mięśniak z dopalaczami zamiast mózgu wyszedł bez słowa z pokoju.
-No, to jaki masz ten plan?- zaakcentował ostatni wyraz, kładąc nogi na stole. Nienawidziłem tej jego protekcjonalnej postawy. Żałowałem, że nie wszedłem w ten biznes inaczej, wtedy mógłbym być panem samego siebie, załatwiałbym interesy z takimi szumowinami jak Gregory, znęcałbym się nad swoimi własnymi przydupasami i miałbym na wszystkich wywalone.
-Chcę załatwić Malika i Horana.- facet zachował twarz Indianina.
-Bo...?
-Bo mam ochotę na pewna dziewczynę, a nie załatwię tego, gdy będą się koło niej kręcić. Okazało się, że Zayn z nią chodzi i cholernie się przez to zmienił. Horan zagroził, że...
-Chwila, moment.- Gregory wyprostował się na fotelu.- Popraw mnie, jeśli źle zrozumiałem twój bełkot. Dla jakiejś cizi chcesz pobić, zabić, cokolwiek... dwóch z moich najlepszych ludzi? Popierdoliło cię, Styles?
-Jezu, nie ogarniasz.
-Może dlatego, że do Jezusa mi daleko.- sarknął pod nosem.
-Nie musisz na nich nasyłać swoich ludzi. Starczy, że dasz im taką robotę, żeby psy na pewno ich zgarnęły. Zarzucą im handel narkotykami, może połączą jeszcze z jakąś bójką, posadzą na parę miesięcy, laska zobaczy, że jej przyjaciele święci nie są i to będzie moja szansa.- wyłuszczyłem swój w domyśle genialny plan.
-Ciebie to chyba matka upuściła, gdy byłeś niemowlakiem!- Gregory patrzył na mnie ze złością.- Mam napuścić na nich gliny? A jak, kurwa mać, sypną?! Człowieku, myśl trochę! Dla jakiejś dziewczyny mam narazić cały biznes dla twojego widzimisię? Ogarnij się, Styles.
-Ale...- próbowałem jeszcze przeforsować swoje zdanie, ale równie dobrze mogłem go namawiać na pójście do kościoła.
-Wiesz co, Harry?- spojrzał na mnie ze złośliwym uśmieszkiem.- A może ty chcesz, żebym poszedł na dno, hmm?
-Co?- aż się zapowietrzyłem. "Nic takiego nie mówiłem!"
-Zbieraj manatki i się stąd wynoś.- wycedził przez zęby Gregory.- Masz minutę. Resztę forsy z długów masz mi oddać w ciągu tygodnia, a zostało ci jeszcze...- sprawdził coś na rozliczeniu.-... siedem tysięcy funtów. Łącznie z odsetkami.
-Słucham?! Wywalasz mnie?!- krzyknąłem wkurzony jak jeszcze nigdy w życiu.
-Zgadnij.- Gregory wstał z fotela.- A teraz wynocha. Powiesz komuś o naszej miejscówce, to moi przyjaciele dopilnują, żebyś żywy z tej kabały nie wyszedł.
-Ty chyba sobie jaja robisz. To ja zarabiałem dla ciebie najwięcej hajsu!
-Nie żartuję. A za hajs dziękuję serdecznie, gdyby nie ty, nie sprawiłbym sobie takiej ładnej zabawki.- wyjął zza paska potężny pistolet i wycelował w moją stronę. "No, nieźle... Na oko Walther P99... Serio, Styles, o marce broni myślisz, gdy masz lufę przed nosem?!"
-Jeszcze się policzymy.- obiecałem mu, wychodząc z pokoju.
Wsiadłem wściekły do samochodu i odpaliłem silnik. "Cholerny Gregory... I dlaczego, do jasnej cholery, w moim aucie śmierdzi tanimi perfumami tego goryla?!"




-Normalnie nie mogę uwierzyć, że będziesz grała Sandy w "Grease", a ja dostałam rolę tej powalonej dyrektorki.- mruczałam pod nosem, niosąc ostrożnie tacę z jedzeniem do stolika. "Ufff... Nic się nie wylało." Usiadłam na swoim stałym miejscu i i z ulgą wbiłam zęby w hamburgera. "Boże, jaka byłam głodna!"
-Przynajmniej będziesz mogła mieć stale oko na Harry'ego.- zaśmiała się Eleanor. Podniosłam na nią zdumione spojrzenie. "Co...?"
-Skąd...- ugryzłam się w język. Dziewczyny wybuchnęły śmiechem.
-Przecież wiesz, że przed nią nic się nie ukryje.- odpowiedziała ze śmiechem Danielle.
-Ostatnio go często śledzisz, podsłuchujesz, gdy tylko nadchodzi, to oglądasz się za nim i nadstawiasz uszu...- wyliczała na palcach Els.- Proste, że teraz będziesz się o wszystko potykała i na premierze zlecisz ze sceny, bo będziesz pilnowała swojego najgorszego ucznia. A on chyba nawet gra tego... No, jak mu tam...
-Kenickiego.- podpowiedziała, chichocząc Jen.
-O, właśnie.- El wzięła frytkę i umoczyła ją w ketchupie.- Gorzej, że będzie musiał całować się z Rizzo, którą gra nasza etatowa zdzira Caitlyn.- "Nic mnie to nie obchodzi... Nic mnie to nie obchodzi. Nic mnie to nie obchodzi!"
-Nic mnie to nie obchodzi. wzruszyłam ramionami, powtarzając słowa mojej podświadomości.
-Tak nawiasem, gdzie jest Harry?- zastanowiła się Danielle, oglądając się na stolik, przy którym zawsze siedzieli Styles, Horan i Malik.
-Nie mam pojęcia. Chyba dzisiaj nie przyszedł.- odparła El, lustrując wzrokiem całą kafeterię. W takim tłumie bankowo go nie dojrzy.
-Hej.- nad nami wyrósł Zayn. Jenny od razu się rozpromieniła.
-Cześć, siadaj!- poklepała wolne krzesło tuz obok niej. Przez chwilę się wahał, ale po namyśle usiadł obok swojej dziewczyny i pocałował ją w policzek.
-Gdzie zgubiłeś kumpli?- Eleanor, pierwsza plotkara w okolicy musiała oczywiście wiedzieć wszystko. Zayn przygryzł wargę.
-Nialler się przeziębił, a Harry...- westchnął ciężko i kontynuował.- Styles miał wypadek.
Na początku to do mnie nie dotarło. Zaraz jednak wiadomość uderzyła we mnie jak grom. "Harry... Wypadek. O Boże!"



_________________________________________
Chyba błędów nie ma :) oj, dzieje się, dzieje... ktoś się spodziewał takiego obrotu spraw? :P

Dziś nie piszę dużo, bo siostra mnie molestuje, żebym jej włączyła "W pustyni i w puszczy", bo ma po feriach omawiać... O.o nie mam nic do książki lub filmu, wręcz je lubię, ale obecność mojej sis za plecami, gdy próbuję napisać rozdział jest wielce niekomfortowa... Dobra, nie owijając w bawełnę: mam ochotę wywalić ją przez okno, które mam dokładnie na wprost... Okej. Koniec teorii spiskowych, zachowajmy je na skrajny moment xD

Dziękuję za obserwacje, zapraszam na Ask'a, Twittera itp itd. Kolejny rozdział spróbuję dodać za tydzień, korzystajmy z ferii! ^^ 

Pozdrawiam :* <3
Roxanne xD

27 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Hahahah fajnie, że udało mi się dodać pierwszy komentarz mimo małego opóźnienia XD
      Od kiedy tylko przeczytałam o musicalu... Wiedziałam, że to będzie Grease XD
      Rysunki jak fotografie - zawsze marzyłam o uzyskaniu takiego efektu ;)
      Co mogę jeszcze dodać? XD Rozdział był super :)
      Pozdr <3

      Usuń
    2. Wiedziałam, że musical ci się spodoba :D
      Taa, też zawsze chciałam tak rysować, ale gdy przerysowywałam coś ze zdjęcia, to cóż... Spore zniekształcenia to dość łagodne określenie xD
      Dziękuję <3

      Usuń
  2. Zajebisty!
    Harry wypadek... SZOK! JAK DLA MNIE✌💗♥⊙﹏⊙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba sporo osób tym zaskoczyłam :P
      Dziękuję <3

      Usuń
  3. Że co proszę? Harry miał wypadek? Awwww Jen i Zayn tacy cudowni*-* życzę weny i czekam na kolejny:* zapraszam do siebie: http://SJstory5sosFF.blogspot.com/?m=1 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zayn ma naprawdę talent skoro tworzy rysunki jak fotografie. Taki talent nie może się zmarnować. A tak w ogóle to on i Jenny są tacy słodcy <3.
    Nie spodziewałam się, że musical, który będą wystawiać to Grease :) Harry i Caitlyn w obsadzie czyli to nie wróży nic dobrego. Najważniejsze, że Zayn i Jen mają główne role.
    Harry wreszcie się doigrał i nie będę zaprzeczać bo tego wypadku również się nie spodziewałam. Albo mi się wydaje albo Scarlett martwi się o Styles'a. Czyli ona tylko udaje, że on ją nic, a nic nie obchodzi, ale tak naprawdę Harry nie jest jej obojętny. No, ale cóż Harry jest głupi, ślepy i chce za wszelką cenę dobrać się do Jenny. Co za desperat. Wydaje mi się, że minie jeszcze dużo czasu zanim przejrzy na oczy i się ogranie (o ile w ogóle to nastąpi xD). Dobrze, że Horan też będzie jej bronił :)
    Teraz jestem ciekawa jak doszło do tego wypadku i co z tym dziwnym zachowaniem Louisa z poprzedniego rozdziału.
    Czekam na następny rozdział.
    Agnieszka :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątek Louisa jeszcze rozwinę :D
      Kumple chyba nie mają na Horanka złego wpływu, bo wyszła mi taka pozytywna postać, jak zawsze go widziałam ^^
      Dziękuję <3

      Usuń
  5. Happily.
    Słuchałam dzisiaj, to poznałam ^^
    ...
    Ej.
    Nie widziałam tego filmu. Powinnam? :3

    Co do błędów... Zwracam uwagę na kropki w dialogach.
    -Hej.- nad nami wyrósł Zayn.
    Kiedy po "hej" jest kropka, to "N" powinno być z wielkiej litery. A w sumie kropki może wcale nie być ^^

    No, to pozdro i piona ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, powinnaś :) na serio, jeden z najlepszych musicali wszechświata, poza tym gra tam John Travolta, którego za tę rolę wielbię i kocham ;P
      Ech, te kropki, już któryś raz mam zamiar o nich pamiętać i wychodzi jak zwykle... spróbuję się poprawić ;)
      Dziękuję <3

      PS: tak, to "Happily" xD

      Usuń
  6. Harry miał wypadek? Co? Gdzie? Jak? No, ale spójrzmy prawdzie w oczy ma za swoje i tyle, a może ten wypadek coś zmieni ?
    Grease <3 uwielbiam to :D ale że Styles i Caitlyn mają w tym grać ?! Pewnie wszystko popsują.
    Hehe profesor Hollins zawsze wie jak popsuć miłą atmosferę.
    Ooo Horan będzie bronił Jennifer :D Już go lubię :)
    Akcja z Harrym i Gergorym chyba najlepsza z całego rozdziału.
    Czekam na kolejny.
    ~Caroline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Profesor mi wyszedł :D moim skromnym zdaniem, to jedna z lepszych, choć mało znaczących postaci :P na pewno bardziej przemyślany od Harry'ego, bo w wątku Hazzy zaczynam się powoli gubić :/
      Dziękuję <3

      Usuń
  7. Harry sam sobie nagrabił, ale nie będe taka i powiem ze mam nadzieje, że nic poważnego się nie stało. choć jak napisałaś, że u niego w aucie śmierdzi perfumami tego "goryla" to wiedziałam że coś się stanie :p Aww Zayn jest taaaki uroczy że nie moge :3 świetny rozdział, dobry pomysł by ożywić akcje i dodać Stylesa do " programu" :p Brawo ! Gaba :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, kom pełen pochwał, aww ^.^
      Thank you, thank you, thank you <3

      Usuń
  8. [spam]

    http://one-two-three-you-die.blogspot.com/

    Danielle, Harry, Josh, Taylor, Calum, Niall, Eleanor, Michael, Louis, Luke, Perrie, Liam, Ashton, Jade oraz Zayn chodzą do najbardziej znanej i polecanej szkoły w Londynie, inaczej mówiąc do London University on the Gold Street. Do tej samej placówki uczęszcza niejaka Ashley Benson, dziewczyna wyśmiewana, szykanowana i mieszana z błotem. Od zawsze była obiektem drwin i zaczepek. W 2012 roku w ostatni dzień wakacji Perrie oraz Zayn organizują imprezę na uczczenie minionych dwóch miesięcy. Za namową Jade oraz Taylor zjawia się tu również garstka innych osób a nawet..Ashley. Kilka minut przez zakończeniem 'dyskoteki' panna Benson zostaje publicznie upokorzona. Na jej głowie ląduje wielki tort, zostaje obrzucona pierzem oraz wepchnięta do basenu. Blondynka nie wytrzymuje i gdy tylko opuszcza wodę wykrzykuje każdemu to co o nim myśli. Mówi to co kumulowała w sobie od prawie trzech lat. Kilka minut później rzuca się biegiem i opuszcza posesje Malika. Staje na ulicy i na jej nieszczęście nie zauważa czarnego Land Rovera, którym przyjechał lekko spóźniony Harry oraz Niall. Dziewczyna po kilku sekundach leży przygnieciona kołami. Całe towarzystwo wpada w panikę, kilka osób już uciekło z miejsca wypadku. Louis oraz Zayn pod wpływem strachu pakują ciało blondynki do auta i z procentami we krwi jadą do lasu. Przy Tamizie cała piętnastka przyrzeka że zostanie to ich tajemnicą. Liam oraz Josh wrzucają poharatane zwłoki do lodowatej wody. Ostatni raz patrzą za siebie i wracają do swoich aut. Ashley Benson zostaje uznana za zaginioną.
    Rok później, pierwszego września odbywa się rozpoczęcie roku szkolnego. Od razu po zakończeniu dnia cała paczka przyjaciół umawia się na wypad za miasto na następny tydzień. Gdy wszystko jest ustalone Josh jako pierwszy opuszcza mur szkolny. Przechodzący przez ulice chłopak nie zauważa pędzącego ciemnego auta i zostaje potrącony. Sprawca wypadku ucieka, zostawiając bruneta samego sobie. Każdy wpada w szał. W tym samym czasie Louis, Ashton, Danielle, Taylor, Harry, Michael, Niall, Luke, Eleanor, Zayn, Calum, Jade, Liam oraz Perrie dostają anonimowego sms'a.
    "Jeśli nie chcecie by was spotkał taki los miejcie oczy i uszy szeroko otwarte. Każdy dzień może być waszym ostatnim. ~A.
    Ps. Wiem co stało się rok temu."
    Na początku każde z nich uznaje to za zwykły żart a śmierć swojego przyjaciela za zbieg okoliczności. Jednak niewyjaśnione wypadki i morderstwa przekonują nastolatków że to nie tylko zwykły zbieg wydarzeń. To walka o życie i odkrycie prawdy.

    Myślę że się spodoba, zapraszam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, w wolnej chwili na pewno wpadnę ;) :*

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Mam ochotę na maliny xD
      Dziękuję <3

      Usuń
  10. Wow net mi sie ścina a kiedy przestaje rozdział sie pojawia heh jestem fatalna no dobra rozdzial fajny co ja tu pisać mam hm chociaż coraz ciekawiej jest musical hm wypadek Harrego to mnie zaskoczyło jestem ciekawa co zrobi jego była dziewczyna he. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, mam wpływ na internet? Bomba! :D
      Pzdr. :*** Dziękuję <3

      Usuń
  11. Jak przeczytałam, ze Harry ma wypadek to pierwsza myśl jaka mi przyszła to:"Spowodował wypadek, żeby mieć odszkodowanie, żeby spłacić dług".
    Fajnie, ze była perspektywa Nialla. :)
    Ty też masz ferie?! Żółwik! *wystawia rękę do żółwika*
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. :3
    Pozdrawiam i mocno ściskam.
    @Tyska1993

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żółwik! *przybija żółwika* xD
      O.O wiesz... takie wytłumaczenie wypadku mi nie wpadło do głowy, aczkolwiek... ciekawa koncepcja :D ;D
      Dziękuję :*** <3

      Usuń