wtorek, 7 października 2014

CHAPTER 12: I can't be no superman, but for you I'll be superhuman...

-Nie, Zayn! Nie! Nie mamrocz pod nosem! Skup się!- Hollins znów stanął obok mnie.- Jesteś Romeem. Zakochałeś się w Julii. Chcesz jej pokazać swoje uczucie, jak bardzo jest dla ciebie ważna. Przenieś się w czasie! Wyobraź sobie, że Romeo to tak naprawdę ty! A ty, Jennifer, też się skoncentruj. Jesteś Julią, poznałaś Romea, miłość od pierwszego wejrzenia, rozumiecie? Nie kaleczcie Szekspira, biedak chyba przewraca się w grobie!- profesor cofnął się z powrotem na widownię, gdzie siedziała reszta.- Od początku!
Przymknąłem oczy, żeby wyobrazić sobie całą tę scenę. "Spokojnie. Pamiętaj, że jak nie zagrasz tej beznadziejnej roli jak trzeba, to staruszek nigdy nie zakończy tych durnych zajęć." Niestety, taki był Hollins. Po tych kilku zajęciach teatralnych wiedziałem, że jak sobie zaplanował jakiś materiał, to zrealizuje całość, choćby się waliło i paliło. Podniosłem kartkę z fragmentami tekstu, wziąłem głęboki oddech i zacząłem czytać, zerkając co chwilę na "Julię".
-Mamże przemówić, czy też słuchać dalej?- Jen wzięła swoją kartkę, zerknęła na tekst i popatrzyła na widownię.
-Nazwa twa tylko jest mi nieprzyjazną...- "Cholera jasna, czy ona mówi z pamięci?!" Normalnie mnie zatkało. Patrzyłem na nią, jak z lekkością, swobodnie wypowiada słowa Julii, obserwując widownię, jakby na serio stała na tym pieprzonym balkonie. Mało oczy nie wyleciały mi z orbit. Nagle zorientowałem się, że zapadła dziwna cisza i wszyscy się na mnie gapią. Co się stało? "Twoja kolej, ciołku!" Szybko spojrzałem na słowa.
-Biorę cię za słowo: zwij mię kochankiem, a krzyżmo chrztu tego sprawi, że odtąd nie będę Romeem...- Jen podniosła na mnie wzrok.
-Ktoś ty jest, co się nocą osłaniając, podchodzisz moją samotność?- "Tak jak wtedy, gdy wieczorem grałaś w kosza na swoim boisku...? Dlaczego mam nogi jak z waty?!" Ponownie spojrzałem na tekst, ale po chwili znów zwróciłem się do dziewczyny.
-Z nazwiska nie mógłbym tobie powiedzieć, kto jestem: nazwisko moje jest mi nienawistnem, bo jest, o! święta, nieprzyjaznem tobie. Zdarłbym je, gdybym miał je napisane.- chyba zacząłem się wczuwać w rolę. "Kurde, to nawet fajne." Co gorsze... Jakoś te słowa wydały mi się szczere i prawdziwe...
-Jeszcze me ucho stu słów nie wypiło z tych ust, a przecież dźwięk ich już mi znany. Jestżeś Romeo, mów? Jestżeś Monteki?- wpatrywała się we mnie, jakby odpowiedź na to pytanie była najważniejszą rzeczą, jaką powinna usłyszeć. "Jen powinna pójść na aktorstwo. Ciekawe, ile razy grała przy mnie?" pomyślałem, patrząc znów na tekst. Może cały czas odgrywała rolę niewiniątka, a tak naprawdę chciała mnie wykończyć swoimi sztuczkami.
-Nie jestem ani jednym, ani drugim, jeśli jedno z dwojga jest niemiłe tobie.- odpowiedziałem.
-Jakżeś tu przyszedł, powiedz, i dlaczego?- zmarszczyła brwi i przechyliła głowę na bok. "Przybyłem tu dla ciebie... Co ja wygaduję?!"- Mur jest wysoki i trudny do przejścia...- "Nie ma takiej przeszkody, która by nas odgrodziła od siebie..." Ja chyba mam coś nie tak z głową. Popatrzyłem na kolejne linijki tekstu. Że niby ja mam jej wyznać miłość? Pięknie. "Spokojnie, Zayn, to nie Jen... To Julia, ty jesteś Romeo, nie jesteś już Zayn Malik, masz teraz zakochać się w Julii... Dlaczego ja się czuję, jakbym się zakochiwał, ale w Jennifer?!" Wziąłem głęboki wdech i zrobiłem krok w jej stronę. Delikatnie złapałem rękę Jenny i uścisnąłem. Zerknąłem szybko na kartkę i zacząłem recytować, patrząc jej prosto w oczy. "Cholera, czemu mi się to podoba???"
-Na skrzydłach miłości lekko, bezpiecznie mur ten przesadziłem, bo miłość nie zna żadnych tam i granic; a co potrafi, na to się i waży...- Jen lekko się uśmiechnęła i złapała mocniej moją dłoń.
-Kto ci dopomógł znaleźć to ustronie?- przygryzła wargę, powstrzymując śmiech. Ciekawe, czy też pomyślała o "naszym ustroniu" pod szkolnym murem, za wierzbami...
-Miłość, co mi go doradziła szukać: ona mi instynkt, ja jej oczy dałem...- plotłem za Szekspirem trzy po trzy, próbując na serio oddać charakter tej sceny. "Malik, aktorstwo to twoje powołanie..." pomyślałem z zadowoleniem, gdy odgrywaliśmy swobodnie nasze role.
W pewnej chwili spojrzeliśmy sobie znów w oczy. Jennifer zakończyła właśnie jakiś przydługi monolog. Zapadła między nami cisza. "Pocałuj ją! Pocałuj ją, do cholery!!!" krzyczało coś w mojej głowie. Zacząłem się powoli do niej zbliżać. Nie wiem, czy działałem pod wpływem tego upierdliwego głosika w mojej głowie, czy może faktycznie tego chciałem... Już, już miałem ją pocałować, przypomnieć sobie, jak smakują jej usta, gdy nagle zerwała się burza oklasków. Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. Hollins wbiegł na scenę, jakby miał dwudziestkę, a nie sześćdziesiątkę na karku.
-TAK!!! Tak! Dokładnie o to mi chodziło!- wrzeszczał uradowany, zabierając nam kartki z tekstem.- Jesteście wspaniali, wręcz stworzeni do tych ról! Szykujcie się, że obsadzę was w głównych rolach na szkolne przedstawienie!- "CO?!!!"- Wiedziałem, miałem nosa, czym was zająć.- cieszył się jak dziecko. Zwrócił się do reszty.- Na dzisiaj koniec. Spotykamy się za tydzień. Weźcie przykład z Zayna i Jennifer.- "Ze mnie przykład? No, na pewno. To teraz już totalnie nie będę miał życia..." 
Złapałem za plecak i popędziłem w stronę wyjścia, żeby jak najszybciej opuścić to porąbane miejsce.




Zayn mnie prawie pocałował. Zayn. Malik. Prawie. Mnie. POCAŁOWAŁ!!! Na próbie, przy ludziach! Z własnej nieprzymuszonej woli! "Czy ty się właśnie cieszysz z tego, że prawie doszło do pocałunku, czy z tego, że jednak coś wam przerwało i nie musiałaś zowu sprawdzać, jak on genialnie całuje, jaki jest boski, jak... STOP! Ja chyba oszalałam." Miałam totalny mętlik w głowie. Nie zbliżałam się do niego. Zachowywałam ten wymagany dystans, ale jednak coś nas ku sobie stale przyciąga. Czy my jesteśmy przeciwnymi biegunami magnesu? Chyba tak, bo ja innego wytłumaczenia nie mam.
Szybko zeszłam ze sceny, złapałam swoją torbę i wybiegłam na korytarz.
-Jen! Czekaj!- usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się w kierunku biegnącego chłopaka.
-Whoa, dziewczyno, co to było?- zaśmiał się zdyszany Louis, hamując kilka metrów przede mną.
-O czym mówisz?- zawsze lepiej udawać głupią i niedomyślną, co nie?
-Jak to o czym? O tym, co miało zaraz nastąpić. Jen, na tej scenie aż iskrzyło, dziwne, że nie poszliśmy z dymem! Zayn cię prawie pocałował. Nawet diCaprio jako Romeo z tą swoją Julią nie wyglądali na tak zakochanych jak wy.
-Co ty gadasz? Nie jesteśmy zakochani!- obruszyłam się. "Znaczy się, Zayn nie jest. Bo ja... Ja chyba zaczynam..."
-Jeszcze, skarbie, jeszcze.- pokiwał głową.
-Ty lepiej powiedz, za co tu wylądowałeś.- obwiązałam szyję szalikiem i wyszłam przed szkołę.
-Zmiana tematu, sprytne.- prychnął.- Jeszcze do tego wrócimy. A trafiłem do tego teatrzyku, bo zachciało mi się bić na boisku z jakimś drągalem, który zaczął wyzywać jakiegoś słabszego kolesia. Facet nieźle oberwał. Skończyłoby się na upomnieniu i zostaniu po lekcjach, ale gdy nas rozdzielali, przez przypadek rąbnąłem łokciem w nos Gordona od matmy. Szykuj się, że będzie nie w humorze, jeśli nie zejdzie mu opuchlizna.
-Rany... Jeszcze jego mi brakuje.- wywróciłam oczami.- Jak jego zły humor się utrzyma, to będę kiblowała z matmy. Zapytam cie jeszcze raz, może coś się zmieniło: znasz kogoś, kto daje korki?
-Sorry, Jen, ale nie.- wzruszył ramionami.- Z matmą sobie jakoś radzę, lecę na trójkach, czasem dwójach, ale starczy. Żaden geniusz nie przychodzi mi na myśl.
-Cholera.- zaklęłam.- To muszę szukać dalej.
-Dobra, ja tu skręcam.- wskazał na jakąś uliczkę.- Trzymaj się, Jenny. Nie myśl za dużo o Maliku, bo ci się mózg przegrzeje!- zaśmiał się na całą ulicę i pobiegł w swoją stronę. "Pfff... Ja? O Zaynie? Dobry żart..." pomyślałam z sarkazmem.
-Jennifer!- no, kto tym razem?- Wyhamuj trochę, skarbie.
-Stało się coś?
-Daliście niezłe przedstawienie.- Nialler zachichotał.- Harry prawie się zagotował. Myślałem, że mu żyłka pęknie.
-Harry?- zmarszczyłam brwi.- O co ci chodzi?
-No, jak to? Nie wiesz, że Styles się w tobie zabujał? A teraz zwracasz większą uwagę na jego kumpla... Dla Hazzy to wielki cios i powód do...
-Do czego?- zapytałam szybko. "Coś mi dzwoni, tylko nie wiem jeszcze, w którym kościele..."
-Nie wiem, agresji? Zemsty?- "Zemsty? Rewanżu... Harry. No jasne!"
-Niall!- chłopak stanął na środku chodnika i popatrzył na mnie wyczekująco.- Myślisz... Nie wiem... Zastanawiałeś się może...
-No wyduś to z siebie.- ponaglił mnie, zerkając na zegarek. "Okej, streszczam się."
-Czy to możliwe, że to Harry mnie pogrążył tymi plakatami, bo za każdym razem chciałam, żeby się odwalił?- Horan wbił we mnie dziwne spojrzenie.
-Hazz? Nie...- urwał i przez chwilę obserwował uważnie chodnik.- A wiesz, że to możliwe? Przecież... Cholera, muszę coś załatwić! Na razie, Jen!- rzucił się w dół ulicy i po chwili zniknął za zakrętem.
Pięknie.



Leciałem przez miasto jak opętany. Chciałem jak najszybciej dostać się do magazynów, żeby wyprzedzić Zayna i pogadać na osobności ze Stylesem. Jeżeli to naprawdę on... To mamy problem. I to ogromny. To może rozwalić całą współpracę, choć nie ukrywam, że chciałbym skończyć ten chory biznes. Nie mam zielonego pojęcia, co mnie podkusiło, żeby sięgnąć po dragi. Najbardziej w świecie żałuję tamtej chwili. Durna trawka, cholerna koka, popierdolona amfa, to wszystko zeżarło mi kawał życia, odsunęło mnie od bliskich i do tego wciągnęło w długi, których za Chiny nie odpracuję. Rzygam tym dealerowaniem, wciskaniem nieświadomym dzieciakom tych "pigułek szczęścia", po których cały świat nabiera kolorów, żeby zaraz wyblaknąć jak stara bluzka, w dodatku bez możliwości całkowitego odzyskania dawnej barwy. Bo prawda jest taka, że od narkotyków nie uwolnisz się nigdy. Jak raz wpadniesz w to bagno, to już z niego nie wyjdziesz. Brud na ubraniach zaschnie i nie podda się działaniu żadnego odplamiacza. "Co właściwie mnie napadło na te ciuchowe skojarzenia?!" Ale chyba to najbardziej obrazowe porównanie. Ludzie wytykają cię palcami, bo najłatwiej jest zapamiętać najgorsze rzeczy o człowieku.
Wpadłem do magazynu jak burza. Harry stał nad pudłem i w skupieniu segregował niewielkie torebeczki pełne białego proszku i innych tabletek, na widok których automatycznie chciałem zwrócić obiad. Z trudem przybrałem normalny, czytaj wiecznie uśmiechnięty i rozpromieniony, wyraz twarzy i podszedłem do kumpla.
-Musimy pogadać.- powiedziałem od razu, żeby nie owijać w bawełnę. "Znowu to ubraniowe skojarzenie? Co jest, mam iść do szkoły krawieckiej, czy jak?!"
-Coś jest nie tak.- powiedział Hazz, w ogóle mnie nie słuchając.- Brakuje pięciu działek. Gregory nam nogi z dupy powyrywa, jeśli rachunki się nie zgodzą.
-Dołóż forsy, żeby było, że je sprzedałeś.- doradziłem, zastanawiając się, jak zacząć tę wielce delikatną kwestię plakatów.
-Niegłupie, ale złożymy się wspólnie.- zdecydował.- O czym chcesz pogadać?
-O Jennifer.- Styles momentalnie się spiął. Odrzucił trzymane w ręce woreczki i wbił we mnie nieprzyjemne spojrzenie.
-Co jest?- zapytał wrogo.
-To ty wykombinowałeś te plakaty i wodną pułapkę w jej szafce?- nie ma to jak od razu przejść do tematu.
-Jaja sobie robisz?- prychnął drwiąco.- A po co niby miałbym to robić?
-Nie wiem, może dlatego, że cię odrzuciła?- zasugerowałem, opierając się o ścianę.
-Daj spokój.- przygryzł wargę i spuścił głowę. "Tak, Harry, śliczne masz buty, ale i tak widzę, że ściemniasz, aż się kurzy."
-Nie dam, bo wiem, że to ty.- odparłem. Zmrużył oczy i zacisnął pięści. "Oho, wkurzył się."
-A masz jakiś dowód?- zaatakował.- Zdjęcie, nagranie, cokolwiek? Nie?! To daj mi święty spokój! Nie zrobiłem tego!
-Spokojnie. Po prostu staram się dowiedzieć, kto był takim dupkiem i świnią, żeby zrobić coś takiego właśnie jej.
-Może komuś się naraziła.- burknął.
-Może...- nie spuszczałem z niego wzroku, ale Hazza przyjął ten swój obojętny wyraz twarzy i wrócił do segregowania dragów.- No, zobaczymy. W końcu prawda wyjdzie na jaw. Ale sam przyznasz...- "A może by tak mały blef...?"-... że fajnie wyglądali dziś z Zaynem, nie? Nie zdziwię się, jeśli w końcu będą razem. Taka ładna para...- rzuciłem przez ramię, idąc w kierunku drzwi, żeby otworzyć Zaynowi, którego kroki słychać było przed budynkiem. Zdążyłem zauważyć, jak Styles cisnął kokainę z powrotem do pudła i z całej siły walnął pięścią o stół.
"Uważaj, jeszcze sobie krzywdę zrobisz..."



Masakra. Zaczął się grudzień. W powietrzu czuć już było zapach choinki, wystawy sklepowe pękały od nadmiaru bombek i innych ozdób, w szkole masowo zaczęła pojawiać się jemioła, a przecież dziś były dopiero Mikołajki! Wokół mnie kłębiło się około trzydziestu Mikołajów, tyle samo lub więcej Mikołajek i inne przebierańce, totalnie nie kojarzące się ze zbliżającymi się świętami. Boże Narodzenie, cudowne święta... Po raz pierwszy spędzone bez rodziców. Na samą myśl o nich łzy zakręciły mi się w oczach. Powstrzymałam się ostatkiem sił. I tak byłam szkolnym pośmiewiskiem, nie dam im kolejnego powodu do satysfakcji. Ostatnio ktoś "przez przypadek" umazał tył mojego swetra w jakimś dziwnym brązowym mazidle, rozsypał zawartość torby na podłodze szatni od w-fu... Takich ciekawych "zbiegów okoliczności i przypadków" można by wymieniać nieskończenie wiele. Faktem jest, że ktoś z całych sił starał się uprzykrzyć mi życie. I coraz lepiej mu to wychodziło, bo ja już nie umiałam tego ignorować.
Zayna też nie potrafiłam unikać. Ciężko było mi to przyznać przed samą sobą, ale ja... Ja chyba naprawdę się w nim zakochałam. Myślę o nim non stop, na angielskim z całych sił się powstrzymuję, żeby na niego nie zerkać, a na zajęciach teatralnych... Uch, Hollins chyba uwielbia nas dręczyć, bo coraz częściej dobiera nas w parę. "Nie żeby mi to przeszkadzało..." Poza tym wszystkim... Jestem dla Zayna powietrzem. I to boli coraz bardziej.
Szłam w kierunku sali profesora Gordona od matmy. Nie zaliczyłam kolejnego sprawdzianu. Głupie błędy, za które przypłaciłam następną pałą. Obiecałam zgłosić się do niego w sprawie jakichś dodatkowych lekcji, korepetycji bądź zaliczeń? Nawet sama nie wiedziałam, o co facetowi dokładnie chodziło. Stanęłam przed klasę i delikatnie zapukałam. Na głośne "Proszę!" weszłam do sali i automatycznie mnie wmurowało. No, jego to się tu nie spodziewałam. On mnie też nie.
-Zaczekaj chwilę, Jennifer.- powiedział nauczyciel i z powrotem zwrócił się do chłopaka.- Nie rozumiem tego, masz wspaniałe możliwości, bez trudu rozwiązałbyś zadanie dla studentów, a nie chcesz wziąć udziału w tym prostym konkursie? Dlaczego?
-Bo nie.- wzruszył ramionami Zayn.- Nie mam zamiaru się dodatkowo wysilać.
-Ale to dla ciebie nie byłby wysiłek.- przekonywał Gordon.- Dałbyś sobie radę, wygrałbyś coś, szkoła by na tym zyskała...
-Ale mnie na tym nie zależy. Mam lepsze rzeczy do zrobienia niż głupie konkursy.- stałam tam lekko skrępowana. Czemu nie mogę być niewidzialna? Czułam, że chyba nie powinnam tego widzieć. Pioruny z oczu Zayna zderzały się z tymi Gordona. Wlazłam w sam środek trzęsienia ziemi.
-Tak?!- profesor zaczął się denerwować.- Dobrze! Ale skoro konkurs, taka prestiżowa olimpiada ci nie odpowiada, to znajdę ci jakieś zajęcie.- odwrócił się do mnie.- Masz zaliczyć matematykę do końca semestru, czyli do połowy stycznia, tak?- skinęłam głową potakująco.- Świetnie. Poznaj swojego nowego korepetytora z matematyki.
Czy... Czy on właśnie wskazał na Zayna...?



_____________________________________________
ROZDZIAŁ NIESPRAWDZONY!!!

Wiem, długość po prostu woła o pomstę do nieba, ale nie dałam rady więcej. Przepraszam. 

Anatomia, chemia, biofizyka, histologia... To jakaś masakra. Powalone studia. Ale! Wczoraj zobaczyłam na Twitterze coś, co mnie totalnie rozwaliło. Otóż, Harry Styles, nasz Harry z 1D, robił follow spree na swoim prywatnym koncie. Dla laików i niezorientowanych w Twitterze: chodzi o to, że jak ktoś poda jego tweeta, to on go zaobserwuje. Zobaczyłam tweeta godzinę po publikacji i dla jaj podałam dalej. Godzinę później sprawdzam pocztę. Co zobaczyłam???



Albo mam omamy wzrokowe, albo już się ucieszyłam i to konto jednak nie jest jego i po prostu ktoś sobie zrobił jaja z ponad stu trzydziestu osób, ale chyba jednak to serio Harry Edward Styles, ten z One Direction... Aż dla przyzwoitości mam ochotę poprawić charakter fanfictionowego Hazzy... 
Tak. To było świetne zakończenie powalonego dnia :D jeszcze jak sobie na dokładkę puściłam "This Is Us"... ^^ życie na uczelni znów ma sens.

Kolejny nie wiem kiedy. Spróbuję dodać za tydzień. Wiecie, weekend po drodze, to więcej czasu, aczkolwiek już mam zapowiedziane na poniedziałek kolokwium z anatomii. Dla niestudiujących: taki mega giga sprawdzian, bardzo ważny na uczelni, tylko trochę mniej ważny niż sesja zimowa, bądź letnia.

I to tyle na dziś. Buziaki, jeszcze raz sorry za zwłokę :*** <3
Roxanne xD

43 komentarze:

  1. Pierwsza! Ale muszę się sprezac bo zaraz szkoła. Więc rozdział super. Jen wkońcu się przyznała do siebie że sobą zayna <3 no i z korkami super pomysł. Kocham i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. NIEEEEE! RYCZĘ O BOŻE DRUGA. :c
    Zaraz będzie kom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, nic się nie stało, nawet jeśli jesteś druga ;P
      Czekam :*

      Usuń
  3. czemu official harry jest przez trzy "r"?

    Zrobiłabym korektę, ale... za mało błędów jest, nie chce mi się x'D
    rozdział bardzo spoko, mi też podoba się motyw z korkami :3
    powodzenia na kolosie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo chyba tak sobie ustawił :) nie wiem, chyba to konto zweryfikowane, czyli to dla "celebrytów" ma normalnie @Harry_Styles, a tutaj to jego prywatne...
      Mało błędów? Nie wierzę, serio, nie ruszałam tego rozdziału, tylko napisałam, szybko obrobiłam tę kursywę i wróciłam do książek :P
      Fajnie, że się podobają korepetycje :D nie było tego we wcześniejszych planach, ale właściwie czemu Zayn ma nie umieć matmy? ^^
      Oj, powodzenie się przyda... Nie dziękuję! :***
      Ale za koma: thanks <3

      Usuń
  4. Aaa rozdział super <3 Oni będą razem. Ja to wiem. Ty to wiesz. Ale oni jeszcze tego nie wiedzą. Nosz kurde Zayn ciołku (!) przecież wy się w sobie zakochaliście <3
    hahaha Louis jaki obcykany w tych sprawach ;)
    Niall weź tego Styles'a ogarnij bo ja to zrobie !
    Rozdział cudny :*
    Ps. Gabriella S ..... to jaaaaaa :D Poważnie ;)
    Buziaki :*
    Gaba :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem? :P nawet jak coś wiem, to nie powiem xD ostatnio moim życiowym, studenckim mottem jest "wiem, że nic nie wiem" ;)
      Dziękuję <3

      Usuń
  5. O.MÓJ.BOŻE...


    A tak na serio to ja wiedziałam że Malik będzie jej korepetytorem czy jak to tam się zwie..
    To było do przewidzenia bo w którymś z początkowych rozdziałów napisałaś że Malik jest dobry z matmy..
    Dasz mi takiego korepetytora? Bo ja też mam problemy z matematyką ;)


    Polly x.x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się domyślałam, ale spodziewałam się raczej, że Jennifer sama "zgłosi" się do Zayna o pomoc. Jak widać nie.

      Aż mi się chce "Romea i Julię" poczytać xD w ogóle chyba muszę zainwestować we własny egzemplarz, takie "ochoty" mam dość często x'D

      Usuń
    2. Tak myślałam, że się domyślicie... Ha, jak znajdę kontakt, to wam kogoś takiego podeślę ;*
      A co do "Romea i Julii"... Naprawdę polecam film z Leonardo diCaprio, genialnie przeniesiona w czasie i przestrzeni akcja. Odnośnie oryginału, cóż, nie ukrywam, że czasem zdarza mi się po niego sięgnąć dla relaksu, ale rzadko :P
      Dziękuję <3

      Usuń
    3. oglądałam to xD obowiązkowo na lekcji (na polskim) w ramach omawianej lektury xD
      ale ta strzelająca sobie w łeb Julia, a potem brak jakiejkolwiek rany postrzałowej to było przegięcie >.<

      Usuń
    4. btw korepetytora z matmy mi nie trzeba, ja kogoś do pomocy z tą cholerną biologią i chemią potrzebuję xD, Matma w porównaniu z tym szatańskim paskudztwem jest naprawdę fajna ;c

      Usuń
    5. Z Biologią? To jest baaaardzo fajne!
      Co Ty od niej chcesz?


      Polly x.x

      Usuń
    6. Mięśnie gładkie, poprzecznie prążkowane, osseina, enzymy trawienne i cała reszta tych mądrych słów, których nijak nie da się zapamiętać. Zdecydowanie wolę wyciągać pierwiastki niż wykuwać nazwy kości w ciele, co jest prawie niewykonalne, no bo jak odróżnić kość strzałkową od... jakiejśtam? o.O

      Usuń
    7. Biologia jest suuuper ^^ oprócz botaniki :P a kość strzałkową odróżnisz chyba na podstawie wyglądu, miejsca połączenia stawowego z kośćmi stępu... Dobra, bez jaj, nie miałam jeszcze kończyny dolnej, poza tym zaczyna mi się chyba zboczenie studenckie, bo zawodowym tego jeszcze nie nazwę xD
      Matma też jest spoko ;)

      Usuń
    8. ...
      co?
      ...

      Dobra, załóżmy że wierzę. Tobie wierzę. Ale sama wolę się do tego nie dotykać. Na sprawdzianie z anatomii pomyliłam nogę z ręką. Więcej tego nie ruszam. I zdecydowanie wolę botanikę od anatomii. Lel. Chyba powinnam stąd iść

      Usuń
  6. Super rozdzial *.* Zayn sie zakochal xD Mam nadzieje ze przez Harrego nie bedzie jakis dużych problemów. Korepetytor, hmm... ^^ Tez by mi sie z matematyki taki przydal :) Czekam na nexta c; Życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mhm, korepetytor... Pewnie właśnie taki, co nie? ;P też bym takiego chciała :D może ogarnąłby dla mnie fizykę xD
      Dziękuję <3

      Usuń
    2. Też poproszę do fizyki XD

      Usuń
    3. Fizyka to wielkie złoooooo ;____;

      Usuń
    4. omnomnom. Fiżyka jest jakaś taka nielogiczna. Matma jest sto razy lepsza x'D tylko chemia jest pod fizyką w Moim Magicznym Rankingu

      Usuń
    5. Z matmy nie potrzebuję, z chemii i biologii też... Tylko ta fizyka XD Co prawda teraz mam biofizykę, ale jest tam zdecydowanie za dużo fizyki XD

      Usuń
  7. Akcja się coraz bardziej rozkręca. Zayn jako aktor i matematyk? Ciekawe połączenie. Rozdział super!
    Zazdroszczę Ci, że masz follow. :)
    Rozumiem twoje zapracowanie, moja siostra studiuje pielęgniarstwo i ma zapiernicz, boję się co jest na medycynie. Powodzenia na studiach, dużo weny. :*
    (@Tyska1993)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, ten follow to taki szok ^.^ w ogóle się nie spodziewałam, kliknęłam dla śmiechu, a tu za godzinę ten komunikat... cuda się jednak zdarzają :D
      Studia... Roboty jest w cholerę (sorry za wyrażenie), człowiek nie wyrabia na zakrętach, a to dopiero półtora tygodnia... Masakra O.o w poniedziałek kolokwium jest o siódmej rano. Muszę wstać o piątej i max o szóstej wsiąść do busa, bo z PKS-u jeszcze muszę dojść na piechotkę... Ech, szkoda gadać. A w piątek zaliczenie praktyczne -.- jutro histologia... żyć nie umierać. Czy to normalne, żeby dziesięć dni po rozpoczęciu studiów odliczać czas do końca roku akademickiego? xD
      Mam koleżankę na pielęgniarstwie, chodziła ze mną do klasy w liceum... Warto by ją zagadnąć, jak to na tym pielęgniarstwie jest... Na pewno stomatologia robi już czaszkę. Ja mam to dopiero na początku drugiego semestru.
      Dziękuję <3

      Usuń
  8. A ja myślałam że mam jakieś problemy z telefonem i kompem w niedziele a tu poprostu było dodane wczoraj!Tak się przyzwyczaiłam że dodajesz co niedziele że byłam pewna tego!A rozdział wiedziałam jednego że jak Zayn taki geniusz z matmy a Jen tak łamie mózg tą matmą to musi być coś by się spotykali w tej sprawie jupii coraz ciekawiej jest!gratulacje tych pomysłów nawet tych troszke wiadomych kocham jak to rozkręcasz hehe.:)Nialluś już wie że to Harry stoi za tym wszystkim czekam aż to wszystko wyjdzie.Kolejny byłby pocałunek świetnie!hehe!Wiesz że jesteś genialna i masz talent noi wyobrażnie?POzdrawiam i powodzenia w szkole!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się dodawać co tydzień, mimo najszczerszych chęci :( chciałam, serio, ale zwyczajnie się nie wyrobiłam.
      Ojejku, tyle miłych słów... Thank you very much :*** <3

      Usuń
  9. Zarąbisty :3
    Powodzenia na kolokwium i na tych wszystkich sprawdzianów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :***
      A za życzonka nie dziękuję ;P <3

      Usuń
  10. Super rozdział :)
    Hahaha jaki bohaterski Louis XD

    OdpowiedzUsuń
  11. A Ty wiesz, że Twoje opowiadania to pozwalają mi się odciągnąć od tej nudnej codzienności i przenieść w taki całkiem inny świat? Dziękuję Ci za to <3 Bo jeżeli po koszmarnym dniu, zawalonych testach i nauce widzę, że jest nowy rozdział, to po prostu o tym wszystkim zapominam! :) Dziękuję, że tak genialnie piszesz i pomimo TAK WIELKIEJ ILOŚCI NAUKI jaką masz, piszesz i uszczęśliwiasz :) Inni by się poddali, ale nie ty! :* i nie zmieniaj tego, bo będę zmuszona pojechać tam na te studia i przekupić wykładowców, żeby ci dali spokój i wykurzyli z tych studiów :) Powodzenia, ucz się, pisz, zaliczaj sesje i bądz lekarzem, który wynajdzie lekarstwo na raka albo inną chorobę! :) TWOJA fanka, Jenzen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow... I takie właśnie komentarze pobudzają mnie jeszcze bardziej do działania ^^
      Ej, ale ja nie chcę wylecieć z tych studiów! :P będę się starała, I promise :*
      Dziękuję ci bardzo <3

      Usuń
  12. Super opowiadanie! Przeczytałam wszystko jednego dnia i bardzo mi się podobało, mimo, że nie słucham 1D ani nie jestem fanką. Pewnie teraz zastanawiasz się co mnie tu sprowadza XD Dowiedziałam się o blogu od mojej przyjaciółki Hope i postanowiłam przeczytać, ponieważ mówiła, że jest bardzo dobry :) Miała rację. Masz świetny styl pisania. Co do One Direction to fajnie, że są uczniami dlatego lepiej mi się czyta hahah Czekam na nexta i jeśli będziesz miała ochotę, to zapraszam do mnie greeneyesoftheliar.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha mój człowiek!!!! :D

      Usuń
    2. Aaa, Hope poleciła :) to fajnie, że zdecydowałaś się wpaść :* postaram się zajrzeć w wolnej chwili ;)
      Dziękuję <3

      Usuń
  13. Powodzenia dzisiaj! Ło, kolokwium, straszna sprawa :) A może tak po kolokwium 2 dni przerwy, na rozluznienie umysłu? I całe dwa dni pisania...:) haha, żartuję :) ucz się, ale nie zapominaj o pisaniu! A co do bloga, to chyba nie muszę się rozpisywać. NAJLEPSZY! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, chciałabym te dwa dni :D ale raczej to nie wypali, bo potem wejściówki z chemii i biofizyki -.- zaraz włączam podręcznik na kompie i ruszam z rozpuszczalnością :P
      Dziękuję bardzo :* <3

      Usuń
  14. Ile jeszcze mamy czekać? Naprawde piszesz zjawiskowo! Bez wazeliny.
    Pośpiesz się, pleas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że już niedługo :) postaram się dodać dzisiaj :*

      Usuń